Emotikony a interpunkcja

Emotikony a interpunkcja

Wiele osób zastanawia się, jak łączyć emotikony z interpunkcją. Stawiamy je zazwyczaj na końcu zdania, żeby zawrzeć jakąś dodatkową informację o naszym stosunku emocjonalnym do rozmówcy. Czasem obrazeczki są sygnałem, by nie brać tego, co piszemy zbyt serio, a czasem po prostu nam się podobają i wyrażamy przez nie naszą osobowość. W dzisiejszych czasach dochodzi nawet do takich sytuacji, że odbiorca wiadomości myśli, że nadawca jest obrażony lub zły, jeśli nie doda uśmieszku. To, czy nadużywamy znaków graficznych w codziennej korespondencji, jest osobnym tematem. Dzisiaj chciałabym skupić się na tym czy stawiamy kropkę, jeśli chcemy dodać do wypowiedzi emotikon, czy nie.

Zacznę może od tego, czego nauczono nas w szkole, a mianowicie od zasady, że każde zdanie w języku polskim kończy się znakiem interpunkcyjnym. Będzie to kropka, wykrzyknik, znak zapytania lub wielokropek. Jeśli zrezygnujemy ze znaku interpunkcyjnego, to nagniemy tę zasadę. Nie złamiemy jej może tak do końca, bo funkcję znaku kończącego zdanie przejmie po prostu buźka, ale stworzymy nową regułę. W korespondencji prywatnej będzie więc można zakończyć zdanie albo znakiem interpunkcyjnym, albo graficznym. Z tego co wiem, językoznawcy na razie nie mają nic przeciwko takiej zasadzie, bo nic się w tej kwestii jeszcze nie wykrystalizowało (być może dlatego, że użycie emotikonów ma zasięg ograniczony właściwie tylko do wirtualnych konwersacji i nie przedostaje się do „poważnych” tekstów naukowych, literatury, czasopism). Na razie mistrzowie słowa obserwują nasze zwyczaje.

Drugi, równie dobry pomysł jest taki, żeby nie mnożyć bytów ponad miarę i nie tworzyć nowych reguł. To znaczy zostać przy starej, dobrze przyswojonej normie, że zdanie kończy się znakiem interpunkcyjnym. I po nim możemy dostawić emotikon, jeśli chcemy, np.:

Ależ piękna pogoda. 😊

Ja tak robię i wydaje mi się, że jest to rozwiązanie budzące najmniej wątpliwości. Mało tego, taki wybór pomaga też być konsekwentnym w stosowaniu wybranego klucza.
Zwróćmy uwagę na to, że osoba, która decyduje się stawiać emotikon zamiast znaku interpunkcyjnego, szybko natrafi na problem. Może napisać np.:

Ależ piękna pogoda 😊

ale kiedy będzie chciała zadać pytanie, to jednak zakończy zdanie znakiem zapytania i po nim postawi emotikon, podważając tym samym zasadę zastępowania znaku kończącego zdanie buźką:

Ależ piękna pogoda, nieprawdaż? 😊

Jeśli taka osoba, chcąc być konsekwentna, nie postawi na końcu znaku zapytania, tylko zamiast niego samą grafikę, to zaburzy zasadę komunikatywności języka:

Ależ piękna pogoda, nieprawdaż 😊

Skoro znak zapytania stoi obok znaku graficznego i nie razi, to dlaczego miałaby razić kropka? Dlatego właśnie uważam, że stawianie kropek (podobnie jak pytajników i wykrzykników) na końcu zdania, to dobry pomysł, który się broni.

Dzisiaj natrafiłam jednak na jeszcze jeden sposób wprowadzania emotikonów, a mianowicie dodawanie ich przed kropką. Co ciekawe, przykład pochodzi z pewnego cenionego pisma branżowego.

emotikon

Jak już wspomniałam, zasady pisowni w tej kwestii nie są unormowane, więc nie można powiedzieć, że to błąd. Czy jednak jest to lepsze rozwiązanie niż te dwa, które przedstawiłam powyżej? Wydaje mi się, że nie. Mało tego, myślę, że jest dużo gorsze.

Każde zdanie można podzielić na mniejsze części, nazwać jego składowe, określić, co jest w zdaniu podrzędne, a co nadrzędne, co jest spójnikiem, co rzeczownikiem, a co np. zaimkiem. Jeśli przed kropką stoi uśmiechnięta buzia lub serduszko, to właściwie ten rysuneczek też powinien być częścią zdania, a gramatyka takich dodatków w swoje ramy nie ujmuje.

Spójrzmy na taki przykład:

Niedługo startujemy, za dwie godziny będziemy w Anglii ✈.

Widzimy, że obrazek jest łatwy do odczytania – autor wsiada do samolotu i wysyła do kogoś SMS, który ubarwił grafiką.  W szkole uczono nas, że między znakiem interpunkcyjnym a słowem, które go poprzedza nie może stać spacja. Wiele grafik jest tak skonstruowanych, że, jak w powyższym przykładzie, towarzyszy im spory obszar białego tła i kropka ląduje na tyle daleko, że można zastanawiać się, czy spacja się tam wkradła, czy jednak nie. Między samolotem a kropką nie ma spacji, a wygląda jakby była.

I jeszcze trzecia kwestia. Nie brakuje osób, zwłaszcza młodych, które bardzo lubią multiplikować emotikony. Widząc piękne zdjęcie, odpowiadają np. poprzez dorzucenie do wiadomości gradu serduszek:

Piękna sukienka ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤!

i wtedy wykrzyknik zdaje się przynależeć do serduszek, nie ostatniego słowa wypowiedzi.

A co, jeśli będziemy chcieli zakończyć wypowiedź wielokropkiem? To też czasem się zdarza i będzie sprawiało problem, jeśli wybierzemy wariant stawiania znaku interpunkcyjnego za emotikonem.
W czasopiśmie, które wpadło w moje ręce, pojawił się właśnie taki przypadek i jak widać, wielokropek został przeniesiony przed uśmieszek.

emo2

W ogóle w całej gazecie znak interpunkcyjny jest raz po jednej…

emo3

…raz po drugiej stronie minki.

emo4

Żaden z powyższych pomysłów na łączenie tak chętnie używanych grafik z interpunkcją, nie jest uznany za błędny (powtarzam się, wiem). Błędem jest natomiast brak konsekwencji, w stosowaniu wybranej przez siebie metody. Możemy przyjąć, że wstawiamy buźkę zamiast kropki oraz po znakach zapytania i wykrzyknikach. Niech już będzie, ale nie wprowadzajmy w nasz tekst zamętu, by nie narazić się na to, że ktoś pomyśli, że lekceważymy czytelnika. Zasada konsekwencji daje poczucie uporządkowania treści, jest ważna nie tylko w przypadku pisania, ale w ogóle w życiu. W końcu ani dieta, ani ćwiczenia też nie przynoszą efektu bez niej. 😉

Moim pomysłem jest, by łączyć emotikony z interpunkcją, bo interpunkcja jest bardzo ważna. Trudna, upierdliwa, ale i bardzo potrzebna, żeby być rozumianym. Wam również polecam niezastępowanie znaków przestankowych czy kropek uśmieszkami, nawet najmilszymi. Zawsze można je dodać obok.

PS
Tak, tak, emotikon ma rodzaj męski, nie żeński, jak ikona.